35. ULICA Festival

piątek, 8 lipca 2022 - niedziela, 10 lipca 2022

  • piątek, 8 lipca 2022 - niedziela, 10 lipca 2022
>

Trzeci teatr

Cztery wieki temu – minus lat jedenaście, dwanaście – Louisowi Cressé oraz jego wnukowi, który stanie się Molierem, starczyło spojrzeć na siebie o zmierzchu. Już wiedzieli! Ruszali w Paryż. Do Hôtel de Bourgogne – na farsę. Lub do Teatru Na Bagnie, gdzie serwowano tragedie. Byli szczęśliwi. Tak. Lecz do pełni szczęścia – do pełni teatru – czegoś brakowało. Znaleźli! W targowych zaułkach i na handlowych placach przy huczącym Pont-Neuf. Nie mogli się napatrzeć temu mrowisku. Wpierw farsa i tragedia, a teraz – uliczne kuglarstwo! Teatr był wreszcie – cały. A między 8 i 10 lipca w Krakowie – też zdarzy się Pont-Neuf. Który to już raz?

W trzech tych dniach – 35. ULICA, festiwal spektakli bez dachu, się zdarzy na placach i w zaułkach. Jubileuszowa ULICA w roku gigantycznego jubileuszu. 400 lat temu przyszedł na świat Molier, a chwilę później nastał dla niego maniakalny czas fars i tragedii, nade wszystko zaś – czas trzeciego teatru. Miesiące wędrowania z dziadkiem, niczym w hipnozie, przez cuda ulicznych kuglarzy, żonglerów, gimnastyków, połykaczy ognia i innych pięknych szarlatanów iluzji, co w migotliwym świetle pochodni lub oliwnych lamp nabijali przechodniów w butelkę bez powodu, sami z siebie, po prostu, dla czystej hecy i grosza co łaska. Sami z siebie lub wynajęci przez handlarzy, by skeczami skłaniali gapiów do kupna magicznych eliksirów, choćby słynnego na cały Paryż i pół Francji specyfiku orviétan, co, proszę państwa, leczy nawet suchoty, dżumę oraz świerzb! Ba! Dzięki orviétan, łaskawa pani, nie musi pani bolącego zęba rwać kleszczami, gdyż bolący ząb – wypada sam! „Hucz, Pont-Neuf! – woła Michaił Bułhakow w swej opowieści o Molierze. – Słyszę, jak w twoim zgiełku rodzi się z ojca-szarlatana i z matki-aktorki komedia francuska, rodzi się, krzyczy przenikliwie, a jej wulgarna twarz osypana jest mąką!”.

W cieniu czterechsetnej rocznicy urodzin człowieka, który migotliwemu istnieniu trzeciego teatru nadał piórem życie wieczne, przez trzy lipcowe dni 35. raz zdarzy się w Krakowie trzeci teatr. Trzeci, to znaczy – pierwszy w istocie. Pierwszy, bo przecież wszystko zaczęło się wcale nie pod dachem. Neandertalski chłopczyk, jak powiadają, nudził się i wyskoczywszy zza drzewa, wrzeszczeć zaczął „Wilk! Wilk! Wilk!”, na śmierć przerażając rodziców. Cud na tym polegał, że żadnego wilka – nie było. Ale zdarzył się teatr. W lipcu też nie zjawi się w Krakowie żaden wilk, lecz „wilków” przytrafi się bez liku. I nie tylko w Krakowie – także w Limanowej, Tarnowie i Niepołomicach. Jeśli dobrze rachuję – 24 teatralne trupy zjadą, większość z Polski, ale też z Hiszpanii, Szwajcarii, Włoch i Togo. Byłoby zabawnie, gdyby ktoś przebrał swego ojca oraz swojego jedenastoletniego synka w szatki, jakie paryscy mieszczanie nosili w pierwszej połowie XVII stulecia w buczących okolicach Pont-Neuf i skłonił dziadka z wnukiem, już przebranych, by przeciskali się przez tłumy krakowskich mieszczan, co ich na Rynku Głównym, na Małym Rynku, na Rynku Podgórskim, na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego i na podwórkach Podgórza i Kazimierza fantastyczni szarlatani iluzji w butelkę nabijać będą przez trzy lipcowe dni. Niech przeciska się taka przeszłość, zwłaszcza iż w tej edycji ULICY zaistnieć ma wiele seansów lepionych na kanwie opowieści wcale nie teraźniejszych, a starych, najstarszych nawet.

Duży Książę Krakowskiego Teatru Tańca. Jak dawno temu Antoine de Saint-Exupéry stworzył dziś już kultową bajkę o wędrowaniu Księcia Małego? Teatr Nikoli przywoła sędziwych Biednych ludzi Fiodora Dostojewskiego. Teatr Biuro Podróży pokaże historię Kaspara Hausera, która sensacją dnia była – dziesiątki lat temu. A Kosmiczna podróż Guliwera Teatru Klinika Lalek? To przecież dotknięcie prozy Jonathana Swifta, czyli prawie początków powieści. Jerzy Zoń, od zarania szef ULICY, da ze swym Teatrem KTO seans Arcadia – uliczną odpowiedź na poemat Tadeusza Różewicza Et in Arcadia ego pisany ponad 60 lat temu. No i wreszcie matuzalem do potęgi, powstały kilka ładnych lat przed dniem urodzin Moliera. Sam Don Kichote w ulicznej lekcji Teatru HoM. Czy wieczorami, kiedy lało w Paryżu i kuglarze nie zjawiali się w okolicach Pont-Neuf, mały Molier czytał cuda Cervantesa, ów wielki prozatorski seans, w którym iluzja z prawdą miesza się doszczętnie?

Być może czytał. Ale dziadek z wnukiem, przebrani za Louisa Cressé i małoletniego Moliera, ucieszą się na pewno, patrząc, jak w Krakowie pod niegroźnym obłokiem powtarzać się będzie jeden z najstarszych snów świata. Uradują się zwłaszcza wtedy, gdy Teatr HoM pokaże scenę masakry, którą Błędny Rycerz sprawił wędrownemu teatrzykowi nieszczęsnego kuglarza Piotra. A sprawił szopce rzeź mieczem ogromnym, gdyż święcie uwierzył w prawdę kukiełkowej fikcji. Tnąc figurki z mazi papierowej – w wyobrażeniu swym ciął wstrętnych Maurów. Ratował chrześcijaństwo!... Tak bywa w teatrze. Pod Pont-Neuf orviétan rozchodził się przecież jak świeże bułki. A wilka wprawdzie nie było, lecz neandertalski chłopczyk i tak dostał dyscyplinujące lanie. Niech więc lepiej uważa w lipcu.

***

Paweł Głowacki
Felietonista teatralny – i nie tylko. Publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Dzienniku Polskim”, miesięczniku „Teatr” i tygodniku „Przekrój”. Aktualnie współpracuje z miesięcznikiem „Kraków” oraz portalem internetowym Programu 2 Polskiego Radia.

Dla kogo: dla dzieci, dla seniorów, dla rodzin
Inne: wydarzenie plenerowe, wstęp wolny, dostępne dla niepełnosprawnych
OK Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.