Lem dzisiaj

5 stycznia 2022

Bajki robotów Stanisława Lema podzieliły kiedyś moją klasę w podstawówce. Ja się tą książką zachwyciłem i chyba właśnie wtedy po raz pierwszy odkryłem, że lubię konkretny gatunek literacki – fantastykę naukową.


Rafał Kosik

Z pewnym zaskoczeniem odkryłem, że nie wszyscy byli równie zadowoleni, i to nawet nie dlatego, że była to lektura obowiązkowa. A co więcej – z tym moim zachwytem byłem w zdecydowanej mniejszości.

Ta książka, choć napisana dla dzieci, większości uczniów sprawiała spore kłopoty. Sprawiała je również polonistkom, nie poddawała się bowiem prostej analizie „protagonista, antagonista, kto, po co, jak”. To samo dotyczy i innych powieści Lema. Bohaterowie byli dla niego awatarami idei. Zresztą Lem często to nie ludzi, lecz maszyny czynił prawdziwymi bohaterami swojej prozy. W Bajkach robotów ludzie są zaledwie na wpół mitycznymi istotami, którymi nie warto sobie nawet zawracać głowy.

Dziś fantastykę naukową pisze się nieco inaczej. Nie mam tu na myśli literatury typowo rozrywkowej używającej jedynie sztafażu SF, lecz taką, która science traktuje poważnie. Kładzie ona większy nacisk na element ludzki, kulturowy, społeczny, na interakcję ludzi i maszyn, jednak z wyraźnym skupieniem się na tych pierwszych. Lemowskie epickie opisy technologii kosmicznych brzmią dziś jak uroczy retrofuturyzm, który w obecnym stanie wiedzy się nie broni. Dokładne opisy napędów kosmicznych czy komputerów (zwanych mózgami elektronowymi) już kilka dekad temu straciły rację bytu – i to z trzech powodów. Po pierwsze, ludzie zaakceptowali technologię i ciągły postęp jako coś oczywistego, co jest, dzieje się i nie ma potrzeby zaprzątać sobie głowy tym, jak to działa. Po drugie, technologia stała się tak skomplikowana i wyspecjalizowana, że tłumaczenie laikowi jej zawiłości jest w zasadzie skazane na niepowodzenie. Po trzecie zaś, postęp oznacza, że im dokładniejszy opis, tym szybciej się zdezaktualizuje.

Co ciekawe – pół wieku temu w Powrocie z gwiazd Lemowi udało się całkiem trafnie przewidzieć zmiany społeczne, które teraz obserwujemy w krajach zachodnich. A udało mu się to prawdopodobnie dlatego, że w tej powieści, wyjątkowo, mniej uwagi poświęcił technologii – jest ona przedstawiana z punktu widzenia bohatera, który jej nie rozumie i może jedynie obserwować efekty jej działania.

Początki twórczości literackiej Lema zbiegły się w czasie z okresem radykalnej i totalnej cenzury. Pisarze musieli się więc albo nagiąć i spełnić oczekiwania władz komunistycznych, albo zrezygnować z publikacji. Z tego powodu tak dobrze rozwinął się w Polsce nurt fantastyki socjologicznej. Przypominało to rodzaj szyfrowania przekazu skierowanego do inteligentnego odbiorcy, co dziś może być mniej czytelne. Lema zawsze bardziej interesowała technologia, element ludzki spychał na drugi plan. Nie ma pewności, czy przechytrzył cenzorów sprytniej niż inni, czy naprawdę wybiegał myślami tak daleko, że zawiłości bieżącej polityki niezbyt go obchodziły. Znaczy to jednak, że do odbioru jego literatury nie jest konieczny klucz w postaci znajomości realiów PRL-u.

Lem traktował swoich bohaterów bez specjalnej sympatii. Interesowali go naukowcy albo astronauci – liczyła się bardziej funkcja niż osoba. Podobnie sama fabuła, nawet sensacyjna, pełniła jedynie rolę służebną; była potrzebna, by opisać wizję w sposób zrozumiały dla czytelnika. W wielu powieściach i opowiadaniach, głównie tych wcześniejszych, Lem zawarł wiele humoru, który służył mu do krytyki naszego gatunku, stereotypów, norm społecznych. Późniejsze jego dzieła cechował już raczej pesymizm. 1989 roku uznał ubieranie w szaty fabuł tego, co chce wyrazić, przyozdabianie tekstu postaciami i szycie wokół nich sieci intryg za niepotrzebną stratę czasu i zadeklarował rozstanie z beletrystyką.

Trudno dziś z czystym sumieniem polecić Lema mało wyrobionemu czytelnikowi, ta literatura ma bowiem wysoki próg wejścia. Niełatwe może być już samo przyzwyczajenie się do Lemowskiej frazy, wielokrotnie, piętrowo złożonych zdań i licznych neologizmów. Lem przewidywał przyszłość, którą będziemy dzielić z maszynami lub która nawet będzie przez nie kształtowana. Niedostatek uczuć i głębszych relacji międzyludzkich powoduje, że jego książki będą dla niektórych po prostu niestrawne. Z drugiej strony właśnie to sprawia, że Stanisław Lem zachwyca resztę czytelników, w tym mnie.

Jeśli trzymać się zasady zwanej „brzytwą Lema”, to sporą część fantastyki prawdopodobnie wypadałoby przestawić na inną półkę. Zasada ta mówi, że jeżeli można usunąć z utworu wszystkie elementy fantastyczne bez szkody dla treści, to utwór nie jest prawdziwą fantastyką. Twórczość samego Lema, poza nielicznymi wyjątkami, z pewnością nie mogłaby istnieć bez elementu fantastycznego, gdyż po prostu straciłaby sens.

Jeżeli ktoś nie czytał nigdy Lema, a chciałby spróbować, poleciłbym mu powieści zawierające motyw szczególnie lubiany przez autora – kontaktu z obcym życiem. Zawarte tam alegorie można interpretować również jako rozważania nad kondycją człowieka.

W Edenie bohaterowie rzuceni na obcą planetę nie potrafią odkryć sensu tego, co widzą wokół siebie, mimo to udaje im się osiągnąć umiarkowane porozumienie. Później Lem przestał w wierzyć w taką możliwość, napisał bowiem kilka powieści zdecydowanie bardziej pod tym względem sceptycznych. Solaris, chyba najwybitniejsze dzieło autora, opowiada o bezskutecznych próbach porozumienia z obcą formą życia, megaorganizmem pokrywającym całą planetę. Ludzie z badaczy zamieniają się w obiekt badań i być może są niedostatecznie inteligentni, by w ogóle mogło być inaczej. W Niezwyciężonym sytuacja wygląda jeszcze gorzej – jedynym celem egzystującej tam „chmary” złożonej z miliardów małych maszyn jest zniszczenie każdej innej formy, czy to ożywionej, czy nie. O żadnym porozumieniu nie może być tutaj mowy. Fiasko, ostatnia powieść Lema, już tytułem zdradza zakończenie. Ludzka wyprawa badawcza, zirytowana oporem „tubylców” przed kontaktem, sięga po najbardziej uniwersalny język – przemoc. Nawet to nie pomaga pokonać bariery odmienności. Wymowa tej powieści dobrze oddaje zdanie Lema o kondycji ludzkości. Homo sapiens to prymitywny gatunek dysponujący potężną technologią, którą przez własną głupotę i ograniczenia może zniszczyć kogoś lub nawet samego siebie.

Komu więc dziś może się spodobać literatura Stanisława Lema? Z pewnością wszystkim zainteresowanym przyszłością naszej cywilizacji w perspektywie nie lat, lecz dekad i wieków. To akurat u Lema było, jest i pewnie długo jeszcze pozostanie aktualne. (Rafał Kosik)

Rafał Kosik – polski pisarz, publicysta i scenarzysta. Łączy fantastykę naukową z elementami horroru i sensacji. Twórca znanego cyklu dla młodzieży Felix, Net i Nika.

Tekst został opublikowany w kwartalniku „Kraków Culture” 4/2021.

krakowculture.pl
OK Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.